
„Mniej znaczy więcej,
gdy więcej jest niewystarczająco dobre.”
Frank Lloyd Wright
To nie tylko cytat F. L. Wrighta.
To fundament mojego projektowania.
Dla mnie Minimalizm staje się wartością dopiero wtedy, gdy alternatywne rozwiązania są gorsze
— nie wcześniej. Czasem, by przestrzeń była dobra, piękna i funkcjonalna, potrzebuje więcej:
więcej warstw, więcej materiałów, więcej detali.
Jeśli „więcej” jest dobre – to znaczy: przemyślane, harmonijne, estetyczne – to nie trzeba się go bać.
Projekt może być bogaty, złożony, osobisty — jeśli jest spójny.
„Więcej” (koloru, faktur, obiektów) nie jest błędem — jeśli służy przestrzeni i człowiekowi.
Dlatego tworzę przestrzenie z charakterem, nie kompromisem.
Od zawsze tworzyłam coś z niczego. Nie dlatego, że musiałam — tylko dlatego, że inaczej nie umiałam.
Co tydzień zmieniałam wygląd i układ mebli w pokoju, wierząc że każdy obiekt, każda, nawet drobna zmiana w przestrzeni ma znaczenie i wpływ na moje życie. Eksperymentowałam z tym, czym zajmuję się dziś zawodowo: transformacją przestrzeni w coś żywego, autentycznego i poruszającego.
Potrafię z przestrzeni wydobyć czyjąś historię i skryte marzenia, dlatego wierzę, że wnętrza to więcej niż meble, kolory i ustawienia. To scenografia życia, która ma znaczenie.
Nie wierzę w styl „dla stylu”.
Nie wybieram minimalizmu z przyzwyczajenia.
Nie interesuje mnie „ładne” dekorowanie.
Wierzę, że styl to nie trend. To język tożsamości.
Nie boję się warstw, koloru i faktury — jeśli przestrzeń tego potrzebuje.
Bo prawdziwa jakość nie zawsze mieści się w formule „mniej”.
Tworzę wnętrza, które są:
– spójne, ale nie sterylne
– wyraziste, ale nie przytłaczające
– oszczędne kiedy trzeba, ale nie ubogie.
Dla mnie design to nie trend. To droga. To postawa wobec życia.
Moje projekty balansują na granicy sztuki i funkcji. Wymykają się schematom i stylowym szufladkom.
Nie boję się intensywności — bo właśnie w niej rodzi się prawdziwy, osobisty charakter wnętrza.
Projektuję z intencją, a nie z szablonu.
Tworzę przestrzenie, które żyją.
Które mówią głosem ich właściciela.
Wnętrze to nie katalog. To Ty.
Twoje rytmy, potrzeby, światło, które kochasz i kolory, których się boisz, ale za którymi tęsknisz.